Król i niewolnica

Dawno temu żył pobożny król. Pewnego dnia, gdy polował, ujrzał przy drodze piękną niewolnicę. Zakochał się w niej od pierwszego wejrzenia, zapłacił za nią i zabrał do pałacu. Spędzał z nią dnie i noce i był szczęśliwy. Ale jego szczęście nie trwało długo. Dziewczyna zachorowała. Król wezwał lekarzy i rzekł:

- Ona jest moim życiem. Cierpię z powodu jej cierpienia. Kto z was przywróci ją do zdrowia, dostanie ode mnie nagrodę.

Odparli:

- Zrobimy wszystko, co w naszej mocy i wyleczymy dziewczynę. Nie będzie to trudne, ponieważ każdy z nas jest wyśmienitym lekarzem.

Ich wiedza zaślepiła ich, nie zaufali więc Bogu i zaczęli leczyć niewolnicę. Lekarstwa, jakie jej podawali, dawały jednak odwrotny skutek. Stan dziewczyny pogarszał się z dnia na dzień. Król widział to i cierpiał coraz bardziej. W końcu odprawił lekarzy i pobiegł do meczetu, klęknął przed mihrabem* i tak długo płakał, prosząc Boga o pomoc, aż zmorzył go sen. We śnie zobaczył starca, który powiedział:

- Królu, przynoszę ci wieści. Twoje prośby zostały wysłuchane. Jutro przyjdzie do ciebie wysłannik Boga. To wielki mędrzec. Zaufaj mu.

Władca obudził się i szczęśliwy wrócił do pałacu. Jak tylko słońce wzeszło, udał się na mury miasta i wyglądał przybysza. Po pewnym czasie ujrzał starca. Zobaczył, że to ten sam człowiek, którego widział we śnie. Pobiegł, aby go przywitać.

- Dzięki cierpliwości znalazłem skarb. Ty jesteś moim prawdziwym ukochanym, a nie ta dziewczyna. Ona mnie jednak do ciebie sprowadziła.

To powiedział, po czym zaprowadził go do pałacu, do komnaty, w której leżała chora. Starzec zbadał ją i zrozumiał, że lekarze umieli leczyć ciało, lecz nie potrafili uzdrowić duszy. Widzieli, że ciepi ciało, lecz nie widzieli, co się dzieje z duszą. Chorobę zaś spowodowały cierpienia duszy, spowodowała ją miłość. Choroby tej nie można pojąć rozumem, ponieważ jej sekret kryje się w sercu.

Rozkazał, aby wszyscy, łącznie z królem, opuścili komnatę. Gdy tak się stało, ujął jej przegub i obserwował puls, zadając pytania. Wypytywał o miasta, w których mieszkała. Chora odpowiadała, lecz jej puls nie przyśpieszał. Zabił mocniej dopiero wtedy, gdy zapytał o Samarkandę. Zrozumiał, że tam kryje się przyczyna choroby. Zaczął wtedy pytać o uliczki tego miasta i o ludzi, którzy tam mieszkali. Tym sposobem dowiedział się, że kocha złotnika, który mieszka na uliczce Katefar. To rozłąka z nim spowodowała chorobę. Obiecał jej, że wkrótce będzie zdrowa.

Po czym poszedł do króla i powiedział:

- Twoja niewolnica kocha pewnego złotnika z Samarkandy. Cierpi, ponieważ jest od niego daleko. Sprowadź tu go. Jeśli będzie trzeba, przekup i użyj podstępu. Gdy tu przyjedzie, dziewczyna wyzdrowieje.

Król wysłał po złotnika posłańców.

- Powiedzcie mu - rozkazał - że wieści o jego umiejętnościach dotarły do mnie i pragnę go poznać. Weźcie dla niego podarunki i sprowadźcie go tutaj. Powiedzcie, że chcę uczynić go swoim złotnikiem.

Widząc królewskie dary złotnik udał się w podróż. Jechał szczęśliwy nie wiedząc, co mu grozi. Gdy dotarł na miejsce, król przyjąl go z honorami, otworzył przed nim skarbiec i zaprowadził do chorej.

Złotnik i niewolnica spędzali ze sobą dnie i noce. Byli szczęśliwi. Dziewczyna wyzdrowiała. Wtedy przybysz w tajemnicy przygotował truciznę i podawał ją złotnikowi, a ten z dnia na dzień coraz bardziej zapadał na zdrowiu. W miarę jak chudł, bladł i tracił urodę, miłość dziewczyny stygła, aż w końcu znikła zupełnie. Wtedy wróciła do króla. Władca zaś przestał cierpieć i oboje byli ze sobą szczęśliwi.

opracowanie: albert kwiatkowski

mihrab - nisza w meczetach wyznaczająca kiblę - kierunek, w którym modlą się muzułmanie.