29 (1097)

Rozum pęta tych, którzy są w drodze,* mój synu.
Zerwij te więzy, a droga się otworzy, mój synu.

Rozum pęta, serce zwodzi, dusza za zasłoną,
a droga przed nimi ukryta jest, mój synu.

Kiedy od rozumu, duszy i serca się wyzwolisz,
ta pewność i w twoich myślach zagości, mój synu.

Ten, kto się nie zmógł, mężczyzną być nie może.
Miłość bez cierpienia jest tylko bajką, mój synu.

Pierś swoją uczyń tarczą, celem dla Przyjaciela*.
Szybko! Jego strzała już na łuku jest, mój synu.

Jeśli pierś nie chce już w sobie jego strzał,
widać to na niej po tysiącu znakach, mój synu.

Miłość nie jest łatwa, to nie droga dla słabych,
to droga dla bohaterów i ludzi odważnych, mój synu.

Każdemu, kto dostał się do niewoli zakochanych,
los sprzyja, jest on władcą i mocarzem, mój synu.

O miłość nikogo nie pytaj, ją samą o nią zapytaj.
Miłość to chmura, z której perły się sypią, mój synu.

Nie potrzebuje tłumacza, który jej naturę objaśni.
Albowiem miłość tylko sama siebie tłumaczy, mój synu.

Jeśli w podróż aż do siódmego nieba się udajesz,*
miłość będzie dla ciebie drabiną wspaniałą, mój synu.

Wszędzie tam, gdzie w drogę wyrusza karawana,
miłość jest zawsze kiblą* tej karawany, mój synu.

Jeśli świat ten miłością nie zdołał omamić ciebie,
jest tak dlatego, że świat ten jest z ciebie, mój synu.

Przestań mówić, zamknij usta i cichym bądź jak muszla,
ponieważ twój język jest wrogiem dla duszy, mój synu.

Szams z Tabrizu* przybył i dusza jest szczęśliwa,
ponieważ z Szamsem przybyła przyjaźń, mój synu.

tłum. albert kwiatkowski

Rozum pęta tych, którzy są w drodze - chodzi tutaj o wyłączne poleganie na rozumie. Rozum jest pomocny w drodze do Boga, lecz musi być właściwie używany. Rozum używany właściwie jest porównywany przez Rumiego np. do kotwicy, która pomaga mistykowi być na drodze niezachwianym; do ptaka, który wznosi człowieka na wyższe poziomy egzystencji. Lecz istnieje granica, której rozum nie może przekroczyć i gdzie trzeba go pozucić. Dlatego też porównywany jest do anioła Gabriela - posłańca Boga. To on wspinał się z Mahometem po drabinie do kolejnych nieb podczas jego nocnej podróży. Mógł jednak dotrzeć tylko do Lotosu Ostatniej Granicy, za którym zaczynało się siódme niebo, w którym stał tron Boga. Tam Prorok mógł iść tylko sam.
Przyjaciel - chodzi tu o Boga.
Jeśli w podróż aż do siódmego nieba się udajesz... - mamy tu aluzję do nocnej podróży Mahometa. Legenda głosi, że pewnej nocy Mahomet został przeniesiony na mitycznym wierzchowcu z Mekki do świątyni jerozolimskiej i poprzez siedem niebios dotarł aż do boskiego tronu. W podróży tej towarzyszył mu archanioł Gabriel, który był jego przewodnikiem i obrońcą. W Jerozolimie kazał zejść Mahometowi z wierzchowca i zaprowadził do niezwykłej drabiny, która z jednej strony sięgała pierwszego nieba a z drugiej ziemi. Po tej drabinie dusze wiernych wstępowały do nieba. Pochodziła ona z rajskiego ogrodu, cała wysadzana była perłami, a szczeble miała bądź ze złota i srebra, bądź z drogocennych kamieni. Strzegli jej aniołowie. Prorok wraz z archaniołem i innymi aniołami zaczął się wspinać. Mijał kolejne niebiosa, aż w końcu dotarł do ostatniego - siódmego, za którym stało Drzewo Lotosu Ostatniej Granicy. Za nim znajdowały się zasłony skrywające tron Boga. Siódme niebo było całe z rubinów. Były w nim anioły, których oczy zwrócone były w stronę boskiego tronu. Wśród nich był Adam, praojciec ludzkości. Według innej wersji w niebie tym zamieszkuje Mahomet, (R. Piwiński, Mitologia Arabów, Warszawa 1989, s. 137-144).
kibla - kierunek wskazujący Mekkę. W tę stronę zwracaja twarz muzułmanie podczas modlitwy.
Szams z Tabrizu - wędrowny derwisz, z którym spotkanie całkowicie zmieniło życie Rumiego.