Bezlistny ogród

Czarny, ledwo żywy kruk
nożycami swoich skrzydeł
przeci±ł jedwabn± szatę zmierzchu
i odleciał.
Ja w bezlistnym ogrodzie,
gdy zapada zmierzch,
powoli otwieram p±ki i pytam,
czy przeczuwaj± wizję życia w słońcu i deszczu
na progu jutra?
W oddali bezlistnego ogrodu
skowronek ¶wiergocze na gałęzi:
Gdy opadnie tych kilka zeschłych li¶ci,
na nowo stan± się tchnieniem młodych p±ków,
nadejdzie przebudzenie wiosny.

Maszhad, 1964

tłum. Lidia Brzezińska

Ľródło: Szafi'je Kadkani, Gozine-je asz'ar, Teheran 1375.